Jakie efekty może przynieść kalistenika?

Zdrowe serce | 0 komentarze | opublikowano przez Administrator

Obecnie, w klubach fitness dominuje moda na to, aby w grafiku pojawiało się jak najwięcej zajęć o możliwie najszerszym spektrum. Efekt tego jest dwojaki. Po pierwsze do aktywności przekonują się rzesze nowych osób skuszonych nowością. Po drugie – niestety – zmieniają one zainteresowania co przysłowiowe „pięć minut” i w efekcie nie widzą żadnego efektu. Dzisiaj Zumba. Jutro Cross Jump. A pojutrze przygotowania do Runmageddonu. A co, gdyby tak wrócić do podstaw i pracy z własnym ciałem? To właśnie jest kalistenika. Połączenie kulturystyki, gimnastyki i akrobatyki. Nudne? Wcale nie!

Co to jest tak naprawdę?

Większość z nas wyobrażając sobie ćwiczenia kalisteniczne, widzi pompki, przysiady, podciągnięcia na drążku. To prawda, te ćwiczenia też wchodzą do naszego repertuaru, ale stanowią wierzchołek góry lodowej i dla zaawansowanych zawodników nie stanowią problemu. Tak naprawdę, kalistenika to wagi, L-sit, podciągnięcia na jednej ręce, wchodzenie po linie, a jeżeli pompki, to na pewno nie te klasyczne (polecam zobaczyć, jak wyglądają Archer’s Push-ups albo Diving Push-ups). I wiele, wiele innych.

Co z tego wynika, czyli kalistenika – efekty

Wbrew pozorom, tradycyjny trening kulturystyczny to nie jedyna metoda na przyrost masy lub siły. Osoby trenujące kalistenikę mogą liczyć na przyrosty siły względnej oraz masy mięśniowej. Wzrasta także siła chwytu. Poza najbardziej typowymi parametrami kalistenika poprawia zwinność oraz ruchomość w stawach (zwłaszcza barkowych) dzięki ćwiczeniom gimnastycznym na drążku. Dla osób z wadami postawy istotne jest także, że tego typu ćwiczenia dekompresują kręgosłup, wyciągając go w przeciwieństwie do typowych ćwiczeń siłowych. Bardzo silnie rozwijają także nasz „core”, czyli mięśnie głębokie, które ułatwiają nam utrzymanie prawidłowej postawy ciała. Jak więc widać kalistenika efekty może przynieść bardzo pozytywne.

Jak utrudnić sobie życie – Progres w kalistenice.

Na siłowni lub w jeździe na rowerze jest to proste. Zwiększamy obciążenie, skracamy przerwy między seriami, wydłużamy dystans. Co zrobić, kiedy do dyspozycji mamy „tylko” własne ciało i drążek? Nic prostszego. Zastępujemy prostsze ćwiczenie jego trudniejszą wersją. Robiąc pompki, możemy oprzeć ręce szerzej lub nogi wyżej. Przysiad zwykły zamieńmy na ten wykonywany na jednej nodze. Zamiast klasycznego podciągania podchwytem unośmy się na przewieszonym przez drążek ręczniku lub linie.

Kalistenika to naprawdę bardzo rozbudowana i trudna dyscyplina sportu. Włożony w nią wysiłek z pewnością jednak nie pójdzie na marne, a koledzy z siłowni będą nam zazdrościć chwytu jak imadło i ponadprzeciętnej sprawności. Przede wszystkim jednak to dyscyplina, którą możemy uprawiać do późnej starości bez obawy o zdrowie.

Odpowiedz